Meshi AI działa w całości w przeglądarce, więc zablokowany szkolny laptop albo zarządzany Chromebook otworzy go i zacznie modelować w tej samej minucie. Nic się nie instaluje, a adresy e-mail uczniów nigdy nie są zbierane.

Wyświetl adres na tablicy i pozwól klasie go otworzyć. Meshi AI ładuje się w Chrome, Edge, Safari i Firefoksie na urządzeniu zarządzanym, więc nic nie musi przechodzić przez listę dozwolonych programów pilnowaną przez dział IT. Uczniowie nie podają e-maila i niczego nie rejestrują, co trzyma lekcję poza kolejką zgód na dane.
Każdy uczeń wpisuje obiekt, którego wymaga temat, albo przesyła zdjęcie lub zeskanowany szkic z zeszytu. Tekst na 3D radzi sobie z rzeczami, których nikt nie sfotografuje, jak garnek z epoki brązu. Zdjęcie na 3D obsłuży wszystko, co da się wcześniej sfotografować lub narysować. Po mniej więcej minucie pojawia się siatka z teksturą.
Podgląd w przeglądarce pozwala uczniom obracać siatkę i spierać się o to, co wyszło źle, zanim ktokolwiek pobierze plik. Wyeksportuj STL na drukarkę w pracowni, GLB na klasową stronę lub do gogli, OBJ albo FBX, żeby pracować dalej w Blenderze. Geometria jest spójna i wodoszczelna, więc slicer nie będzie się stawiał.
Szkolne oprogramowanie zwykle rozbija się o trzy rzeczy: instalacje, prośby o uprawnienia i licencje na stanowisko. Tutaj nie ma żadnej z nich, więc lekcja zostaje przy temacie, a nie przy rozwiązywaniu problemów.
Bez pakietu MSI, bez rozszerzenia, bez praw administratora, bez przebudowy obrazu pracowni. Chromebooki, iPady i ośmioletnie komputery w bibliotece dostają dokładnie to samo narzędzie, bo cała ciężka praca dzieje się na chmurowych GPU, a przeglądarka tylko rysuje wynik. Nauczyciel na zastępstwie poprowadzi lekcję bez instruktażu.
Nie ma listy do wgrania, e-maili uczniów do zebrania ani licencji na osobę do rozliczenia na koniec semestru. Uczniowie otwierają publiczną stronę, robią model i pobierają plik. Znika rozmowa o zgodach, która zwykle blokuje nowe narzędzie w szkole na cały semestr.
Na biologii modelujecie komorę serca albo organellę komórkową. Na historii odtwarzacie amforę, monetę czy grot strzały ze zdjęcia z muzeum. Chemia dostaje namacalne modele cząsteczek, a projektowanie i technika wsporniki, koła zębate i podstawki na telefon, które naprawdę muszą do czegoś pasować.
Pierwszy prompt jest prawie zawsze zbyt ogólny i właśnie ta porażka jest lekcją. Uczniowie uczą się określać kształt, materiał, proporcje i detal, a potem porównywać dwie próby obok siebie. Napisanie precyzyjnej specyfikacji i obrona, czemu wersja trzecia bije pierwszą, przydaje się daleko poza 3D.
Eksporty STL są spójne i wodoszczelne, więc Cura, Bambu Studio, OrcaSlicer, PrusaSlicer i Lychee przyjmują je bez naprawiania siatki. Ustaw skalę w slicerze, sprawdź grubość ścianek przy cienkich elementach, a model wielkości dłoni wydrukuje się w ramach zwykłej lekcji.
Darmowy plan daje trzy generacje 3D na godzinę, co ładnie układa się na zespoły zamiast na pojedyncze osoby. Podziel klasę na trójki, daj każdemu zespołowi jedną generację i jedną poprawkę, a resztę lekcji poświęć na krytykę, pomiary i cięcie modelu. Ograniczenie wymusza lepsze prompty.
Otwórz link, opisz obiekt, pobierz STL. To całe przygotowanie do lekcji 3D.
Wypróbuj za darmo →Zobacz, co wygenerowali inni twórcy i nauczyciele, a potem daj uczniom punkt odniesienia wart pobicia.
Otwórz Meshi AI na klasowym projektorze, wpisz prompt z dzisiejszego tematu i miej na ekranie gotową do druku siatkę, zanim zadzwoni dzwonek.
Wypróbuj za darmo →